|
Gdy wyrywając kartki z kalendarza zatrzymamy się na miesiącu grudniu a śnieg białą pierzyną okryje pola i lasy, każdy myśliwy zaczyna z utęsknieniem wyczekiwać na dzień, w którym odbędzie się wigilijne polowanie. Ten jakże przyjemny i lubiany obyczaj, celebrowania "wigilijnego", dzisiaj kojarzony jest głównie z obrzędowością świąt Bożego Narodzenia, ale tradycja ta jest dużo, dużo starsza i warto się jej przyjrzeć bliżej. Dzień w którym zgodnie z tradycją powinno się odbywać polowanie wigilijne to 24 Grudzień, a wic dzień przesilenia zimowego. Nasi przodkowie, już tysiąc lat przed tym jak Polska przyjęła chrzest, w dzień przesilenia rozpoczynali łowy na grubego zwierza. Trak precyzyjne określenie "początku sezonu" nie jest przypadkowe, wpływ na to miało wiele czynników ale najważniejszy z nich to pogoda. Otóż w tym czasie silne mrozy skuwały lodem moczary i rozlewiska ułatwiając dostęp do ostoi grubego zwierza, zalegający śnieg ułatwiał tropienie i wypatrzenie zdobyczy, tym bardziej że przesilenie sprawiało iż dzień stawał się coraz dłuższy. Nie bez znaczenie był również fakt że zwierzyna w tym czasie zasobna była jeszcze w grubą warstwę cenionego tłuszczu.
Dzisiaj polowanie wigilijne zarówno dla nas myśliwych jak i dla większości osób z poza naszego środowiska wiąże się tylko z Bożym Narodzeniem, ale pamiętajmy że to nie do końca tak jest. Zachowując obyczaje naszych przodków, zachowujemy pamięć o nich, o wszystkich, których dzisiaj z nami już nie "polują".
Zgodnie z obyczajem, najstarszy i najmłodszy stażem myśliwy,
wynoszą ułożony na świerkowych gałązkach opłatek dla zwierzyny.
|